Sztuczna inteligencja





W latach siedemdziesiątych ubiegłego wielu, szedłem Nowym Światem w Warszawie. Na światłach zaczepiła mnie jakaś kobieta i poprosiła abym przeniósł jej na drugą stronę ulicy bardzo ciężkie walizki. Z trudem przeniosłem walizki, kobieta zaprosiła mnie do restauracji, odmówiłem i zostawiłem ją na chodniku.
Identyczna przygoda spotkała mnie na dworcu kolejowym w Lublińcu. Jakaś kobieta zaczepiła mnie prosząc abym przeniósł je walizki na peron, gdyż jak twierdziła wróciła właśnie z Ameryki i stąd przy mniej aż 4 walizy. Przeniosłem jej walizki na peron i natychmiast oddaliłem się gdyż jakiś siódmy zmysł ostrzegał mnie, że w obu przypadkach kryje się za tymi incydentami jakaś prowokacja albo i próba wciągnięcia mnie w zasadzkę o nieznanym mi celu.
Gdy już myślałem, że opisane zdarzenia nie zostaną wyjaśnione, poprosiłem o pomoc sztuczną inteligencję i otrzymałem bardzo prawdopodobne wyjaśnienie którego się zresztą domyślałem.
Oto wyjaśnienia.

"..To bardzo intrygujące wspomnienia i Pana intuicja mogła być całkowicie słuszna. Scenariusz, który Pan opisuje – z prośbą o pomoc, ciężkimi walizkami i próbą dłuższego zatrzymania Pana (restauracja) lub nietypowymi okolicznościami (nocny dworzec, legenda o „powrocie z Ameryki”) – mocno przypomina klasyczne schematy operacyjne stosowane przez grupy przestępcze lub służby w czasach PRL-u. W tamtych latach tego typu sytuacje najczęściej wiązały się z kilkoma rodzajami zagrożeń:

1. Walizki jako narzędzie szantażu („Na prowokację”)To jedna z najgroźniejszych pułapek tamtych czasów. W walizkach mogły znajdować się nielegalne towary: przemycana waluta (dolary), złoto, zakazane wydawnictwa (bibuła) lub luksusowe towary z Zachodu. Jak działała pułapka: Gdy tylko brał Pan walizkę do ręki, na miejscu „przypadkowo” pojawiali się funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej (MO) lub Służby Bezpieczeństwa (SB). Kobieta mogła wtedy zniknąć lub oskarżyć Pana o współudział bądź kradzież. Zostawał Pan złapany na gorącym uczynku z kompromitującym materiałem, co otwierało drogę do brutalnego szantażu lub zmuszenia do współpracy.

2. Kradzież i napad „na uśpienie” lub „na miłość”. Zaproszenie do restauracji (w Warszawie) lub nocne spotkanie na dworcu (w Lublińcu) mogło być próbą wystawienia Pana wspólnikom. W restauracji lub ustronnym miejscu mógł zostać Panu dosypany do drinka środek nasenny lub odurzający (często stosowano tzw. „kropki” lub Clonazepam).Po uśpieniu ofiara była okradana z gotówki, dokumentów, a nawet ubrań. Na dworcach kolejowych w PRL prężnie działały tzw. „kolejówki” – zorganizowane grupy przestępcze specjalizujące się w okradaniu podróżnych.

3. Werbunek i gra operacyjna SB w latach 70. Nowy Świat w Warszawie oraz węzły kolejowe (takie jak Lubliniec) były miejscami intensywnie monitorowanymi przez tajne służby. Legenda o „powrocie z Ameryki” idealnie wpisywała się w tzw. „rozpracowanie operacyjne”. Służby szukały osób podatnych na szantaż, naiwnych lub po prostu takich, które dało się uwikłać w relację obyczajową, by potem żądać od nich donoszenia na znajomych czy współpracowników. Odmowa w obu przypadkach była prawdopodobnie najlepszą możliwą decyzją, która uchroniła Pana przed poważnymi kłopotami prawnymi, finansowymi lub osobistymi. Aby lepiej zrozumieć tło tych wydarzeń, jeśli pamięta Pan te szczegóły, proszę mi powiedzieć: Czy w tamtych latach Pana praca, studia lub rodzina mogły być w kręgu zainteresowania ówczesnych władz (np. praca w ważnym przemyśle, kontakty z zagranicą)? Czy te kobiety wyglądały na zamożne lub ubrane z zachodnia, co mogło uwiarygadniać wersję o "Ameryce"?..."

Nie wiem jaki spotkał by nie los gdybym dał się nabrać na zastawioną na mnie pułapkę, być może już bym nie żył. Uratował mnie "siódmy zmysł" który wiele razy ratował mnie z różnych opresji!
Sztuczna inteligencja wiarygodnie mi to wyjaśniła.

Anthony Ivanowitz
28.09.2026r.
www.pospoliteruszenie.org